Per pedes po per rectum – czyli „Piechotą do lata będę sz…”

Cześć, Kochani! Przygotujcie chusteczki, bo dziś będzie ryk ze śmiechu, aż sąsiedzi zaczną pukać w ściany!

Mamy na tapecie szołbiznes na całego, a nasz gwiazdor, pewien Złoty Król instytucji karmionej z publicznej kieszeni, człek bogobojny i przyzwoity, ale z apetytem na klikbajty większym niż by wypadało, jak to na króla przystało – postanowił wystąpić z takim przytupem, że rajtki spadają! Pokazał nam prawie wszystko!

Czujecie ten dreszczyk, zaiste – jakbyście oglądali „Magię nagości”, tylko zamiast gołej dupy mamy… szczegółowy opis wizyty u urologa?!


Tuż pod zdjęciem nowego papieża, nasz gwiazdor opublikował całą scenkę rodzajową – którą można by nazwać „5 minut, które zmieniło wszystko”.
Wiadomo z niej, że Słońce Narodu nie tylko posiada prostatę – ale i pełną wydolność tejże. Niestety – nie ma obrazków z instrukcją i pouczeniem „co z tym zrobić”, nie ma też ilustracji muzycznej w postaci fragmentu kantaty Bacha – a to Lady lubi w publikacjach naszego Słoneczka najbardziej…
Nie, to nie jest zwykły ekshibicjonizm, to Sztuka przez wielkie „S” – Sztuka Obnażania Siebie, prezent dla folołersów, godny supermaliny za najbardziej żenujący performans roku!

Wyobraźcie sobie: nasz bohater, niczym niespełniony biskup – a może nawet papież – nie bójmy się marzeń! – co to śni o tłumach całujących go po pierścieniach, zamawia sobie mszę za samego siebie – nie żaden zwykły tort od Magdy Gessler, tylko mszę – z okazji jubileuszu swojej „artystycznej kariery”. Bo przecież zwykłe świeczki to dla niego nie dość, trzeba od razu lecieć z wielkim kropidłem i chórem anielskim, żeby cały świat padł na kolana i pozostał w tej kontrowersyjnej pozycji!
A jakby tego było mało, na końcu nasz kochany Króliczek publikuje finalną diagnozę i zdjęcie przybytku, który nawiedził (szpitala, a nie kibelka) – bo kto by nie chciał wiedzieć, jak tam „hydraulika” u Słońca Narodu?

Lady ubolewa, że Złoty Król nie pokusił się o dołączenie dowodów na tę „sprawną prostatę”– a chcielibyśmy otrzymać.
Może np. filmik „sikanie z balkonu na odległość” ze specjalistycznym pomiarem mikcji?
No i – warto zauważyć, z wielkim żalem, że nasz bohater nieszczęśliwie pominął częstotliwość wypróżnień, kolor moczu i kupy – i – za przeproszeniem, tak generalnie czy „kuśka staje i mocz oddaje” (a jesteśmy żywotnie zainteresowani wszyscy).
Ale spokojnie, Kochani, my tu sobie posiedźmy z popkornem, kolą i lornetką, gotowi na kolejny odcinek telenoweli!

Królu Złoty, nie krępuj się, dawaj więcej, publika piszczy z niecierpliwości! Stopniujmy napięcie, ale jedźmy z koksem skoro się Słońce tak pięknie rozkręca… To co, może teraz lajw na Fejzbuku z wizyty w toalecie? Koniecznie włącz fonię! Będą lajki, będą szery, będzie fama!

Serio, jeśli już ktoś tak bardzo chce błyszczeć jurnością i udowadniać, że wciąż jest „młody duchem”, skoro piersi już obwieszone błyskotkami, to może czas teraz wypiąć i wystawić inne „utensylia”? Niech będzie pełen performans, niech publika zobaczy cały arsenał cenności, jaki nasz gwiazdor trzyma w… za przeproszeniem, „zanadrzu”!

Tak na poważnie, po mszy, Lady proponuje show na miarę Superbołlu – z fajerwerkami, rurą i konfetti – i przy dźwiękach organów! Królu Złoty, jeśli już się chwalić, to z przytupem – daj nam coś spektakularnego, szoł, jakiego jeszcze nie widzieliśmy!
Np. pokaz „męskości” na żywo – z komentarzem…? Można też zamówić dżingiel u jakiegoś zaprzyjaźnionego kompozytora, który podkreśli wagę tej chwili… ? Można opłacić jakąś zaprzyjaźnioną śpiewaczkę? My jesteśmy gotowi, bilety wykupione, popkorn się grzeje, wuwuzele już czekają na pierwszą fanfarę!

A tak na poważnie (choć ledwo zipię, bo brzuch mnie boli od śmiechu), ta żądza poklasku to cyrk na kółkach, istna hosanna na wysokości: „Patrzcie, jestem ważny, jestem nieśmiertelny, klękajcie, plebsie, ale lajkujcie moje posty!”.
No cóż, klękać nie będziemy, bo to niebezpieczne, ale ryczeć ze śmiechu – o tak, do łez!

Jak pisał pewien mądry człowiek, satyra to sztuka wyśmiewania absurdów rzeczywistości, a tu absurdu mamy na pęczki – i jeszcze akceptujemy ten cyrk jako normę. Przekonałeś nas, Kochaniutki, że tak właśnie jest. Więc czekamy na kolejne pranki, Królu Złoty!
I tu Lady nieśmiało podpowiada: może następnym razem sprawozdanie z wizyty u proktologa, lub striming z kolonoskopii? Publika powinna przecież wiedzieć wszystko, dawaj obie strony medalu! Sam to wiesz, Króliczku, tym bardziej, żeś przecież „osobowość publiczna”, a i szołmen pełną gębą – trzeba ci to przyznać!

A Lady z wielką radością podbije Ci oglądalność profilu, bo przecież jest Twoją najwierniejszą fanką, będzie klaskać, aż dłonie spuchną, a może nawet da ci klapsa – jeśli wyznasz, że lubisz – w nagrodę – należy się jak micha psu! A na pewno będzie krzyczeć radośnie – jak w teatrze!

Wy, moi Czytelnicy, dajcie znać, co myślicie o tym spektaklu otwarcia na oścież, a Lady tymczasem leci po kolejną cysternę popkornu i wagon chusteczek – bo czuje w kościach, że to dopiero uwertura! Królu Złoty, nie zawiedź nas, dawaj więcej, szybciej, ostrzej! Czekamy z otwartymi ramionami i łzami w oczach… ze śmiechu, bo inaczej się nie da!

Finis coronat opus: Lady podkreśla, że stanowczo łączy się z naszym bohaterem, w konsonansie nawołując do regularnych (a nie raz na 30 lat) przeglądów wszystkich koniecznych zakamarków. Ale prosi – nie publikujcie wyników na fejzbuku, bo umrze ze śmiechu i już nie będzie więcej wyławiać cymesów z naszej pięknej, absurdalnej rzeczywistości – a tego byście przecież nie chcieli…
Kreślę się z rewerencją,
Wasza Lady Whistleblower

Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Lady Whistleblower ujawnia
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.