Co jest czym, co jest gdzie, co opłaca się, co nie – czyli poradnik dla niesłyszących

Wszystkie postacie i zdarzenia opisane w tym felietonie są fikcyjne. Ewentualne podobieństwo do osób i sytuacji jest całkowicie przypadkowe i niezamierzone.

Moi Czytelnicy, czas wrócić na salony!

Dziś będzie troszkę o słomie z butów – bo wystaje i śmierdzi.

Lady czyta internety i nie może wyjść z podziwu, jak bardzo ludziska ogłuchli. Postanowiła zatem wytłumaczyć niedosłyszącym, jak „krowom na granicy” (tak swoją drogą czemu krowom i czemu na granicy – nie wie nikt), jak rozróżnić „co jest czym, co jest gdzie, co opłaca się, co nie”.

Na każdą rzecz można patrzeć z dwóch stron. Jest prawda czasów, o których mówimy, i prawda ekranu, która mówi: ”Prasłowiańska grusza chroni w swych konarach plebejskiego uciekiniera”. Zróbcie mi przebitkę zająca na gruszy… Nie, nie! Zamieńcie go na psa! Zamieńcie go na psa. Niech on się odszczekuje swoim prześladowcom z pańskiego dworu. Niech on nie miauczy… „ (cytat z „Misia” Stanisława Barei)

No ale miauczy. I nie da się tego ukryć. Dla słyszącego nic się nie da ukryć. Ale niesłyszącym wystarczy zapodać zająca na gruszy, jako psa, który miauczy – i też będzie się cieszył…

Od paru lat, kiedy słoma w butach stała się standardem, na operowych scenach duuuużo się dzieje. Występują tam różne gwiazdy, a słowo „kultura” otrzymało wiele nowych znaczeń…

Lady Whistleblower tę wiekopomną imprezę wspomina, a jako widzka poprzedzającej ją CYGANERII, czuje niedosyt, że nie miała okazji uczestniczyć w bankiecie, który ponoć był zaiste „wyjątkowy”.

Towarzystwo było zacne, wszyscy przyszli – i ci, co chcieli – i ci co nie chcieli, ale musieli. Impreza była huczna i owocna – bo wielu zapłaciło za nią głowami.

Królowie się bawili, jedli i pili – i co najciekawsze – „event” przeszedł do historii opery polskiej – i się w niej zapisał mocno i treściwie. I tutaj także musi pozostać niezapomniany – bo jak widać – z czasem czyste kuriozum może stać się tradycją.

Trudno nie dostrzec „niezwykle szlachetnych” motywacji zaproszonych kulturalnych ludzi (bo i tacy byli wśród gości), którzy jednak nie oprotestowali tego „wydarzenia” – lecz udawali, że wszystko jest „w porzo” – i w trosce o własne tyłki i trony, na których je sadzają – zamienili się w Jarząbków, którzy stali się profesorami propagandy wszystkich uwielbiaczy dzisiejszych szefów niektórych operowych scen.

Na ich profilach fejzbukowych króluje „jedynie-słuszna rzeczywistość”, która jednak z prawdą nie ma nic wspólnego – została bowiem wykreowana przez ich klakierów – z wdzięczności za otrzymane subwencje w postaci zaproszeń do udziału w „kulturalnych wydarzeniach”, którymi królowie dzielą larga manum. Lady Whistleblower śledzi z wypiekami fejzbukowe łole inkryminowanych szefów – i widzi na nich cudowną, różową propagandę. Wszystkie niewygodne posty i pytania są kasowane, a stawiający trudne pytania banowani od razu. Dominuje odpowiednia narracja – bo na pełny gaz królowie zbierają lajki, których pożądają jak kanie dżdżu! I widzimy tam, Mili Państwo, istne operowe „Qui pro quo”: czasem wiersz patriotyczny, innym razem religijny zaśpiew, moralną dywinację, od czasu do czasu gotowanie, klikalny nekrolog, lub zaproszenie do wspólnego pedałowania – co szczególnie rozczula Lady, która jest wielką wielbicielką „rowerowania”, oraz łola pewnego zapalonego cyklisty, jak nikt na parafii!

Ale najważniejsza na tych łolach – a zwłaszcza na kolarskim – jest armia „jarząbków”, którzy połapali się, że nie ma co wnikać w szczególiki takie, jak dziwne zwyczaje króla UbuDubu – i że trzeba raczej głośno wychwalać elegancki frak monarchy, wykrzykując jak najczęściej, że jego pałeczka lśni, jak żadna inna!

Ma się za to operowe role, koncerty i święty spokój, że nikt nie potraktuje rzeczonych jarząbków, jak potraktowano ostatnio niewygodną Ewę Płonkę.

Lepiej pójść na „Majteczki w kropeczki” i nie kaprysić na repertuar – niż się męczyć z gorącym oddechem króla UbuDubu na karku – a tenże w środkach zazwyczaj nie przebiera. Twarzy ma wiele – niezliczoną ilość osobowości – ale wszystkie mocno „fantastyczne” i zaskakujące – nudy nie będzie – to akurat pewne. Lepiej nie zadzierać, lepiej być jak Jarząbek Wacław, trener drugiej – ale ubudowej klasy!

I wtedy nie ma znaczenia, jak śpiewasz, jak grasz, i czy w ogóle coś słyszysz, czy może masz „słuch absolutny” (czyli, że absolutnie nic nie słyszysz). Ważne, że piszesz, że „rower jest wielce okej, rower to jest świat”.


Dziś – dla wszystkich, którzy nie potrafią połapać się w sytuacji, Lady Whistleblower postanowiła opublikować poradnik – jak odróżnić „co jest czym, co jest gdzie, co opłaca się, co nie” – i co jak brzmi.

Bo jeśli ktoś przestudiuje go uważnie – nigdy już nie napisze, że „orkiestra grała cudownie i kolorowo”, jeśli na przykład jest zupełnie odwrotnie.

Jak widać w internetach – dziś można nawet być głuchym – i spokojnie pisać recenzje operowe – nadzy królowie to wynagrodzą. Przywitają się na bankiecie i szarmancko cmokną tu i tam. Nawet jeśli niczego nie słyszysz – i tak twoja opinia zrobi przecież propagandę – i ukształtuje społeczne przekonanie, że nie ma znaczenia, co grają – ważne, czy z pałeczką w dłoni stoi słuszny politycznie król, przy którym da się zarobić, bo ponad wszystko docenia lajki na fejzbuku.

Poniżej poradnik dla niesłyszących – i dla słyszących – żeby sobie przypomnieli, że nie ma co krzyczeć, że cesarz jest pięknie ubrany, kiedy świeci golizną – bo to straszny wstyd.

Komentarze

Jedna odpowiedź do „Co jest czym, co jest gdzie, co opłaca się, co nie – czyli poradnik dla niesłyszących”

  1. Awatar Alina S
    Alina S

    Jestem zniesmaczona tym, co dzieje się w operze. Jak możemy na to pozwolić. 🫣🫣 Dlaczego wybitni artyści się gnębieni przez władze. Nie wszystkim wystarczy wycie majteczek w kropeczki 🫣🫣

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Lady Whistleblower ujawnia
Przegląd prywatności

Ta strona korzysta z ciasteczek, aby zapewnić Ci najlepszą możliwą obsługę. Informacje o ciasteczkach są przechowywane w przeglądarce i wykonują funkcje takie jak rozpoznawanie Cię po powrocie na naszą stronę internetową i pomaganie naszemu zespołowi w zrozumieniu, które sekcje witryny są dla Ciebie najbardziej interesujące i przydatne.